P Magazine covers

P Magazine covers

Hello world! Wróciłem, a przynajmniej na chwilę ;) I dzisiejszy wpis poświęcę pewnemu wyjątkowemu wydawnictwu… Wyjątkowemu bo poświęconemu fotografii natychmiastowej. Wspomniany periodyk w skrócie nazywany był „P Magazine” – pełna nazwa to przez pierwsze 19 numerów „Polaroid Professional Photography” a później (od 20-go numeru) „Polaroid International Photography”. Wydawany był w ostatnim okresie świetności firmy Polaroid Corporation – czyli na przełomie lat 80-tych i 90-tych.  Oprócz oczywistej zawartości w postaci opisów materiałów instant, różnego rodzaju związanego z technologią sprzętu fotograficznego itp. magazyn ten poświęcony był przede wszystkim promocji fotografii i fotografów tworzących czy też pracujących na polaroidowych filmach. Każdy numer „P Magazynu” wypełniony był wyjątkową fotografią, wywiadami z ciekawymi artystami, artykułami opisującymi różne kreatywne techniki związane z różnymi materiałami.  Dodam jeszcze, że „P Magazyn” drukowany był w najwyższej jakości druku, elegancko zaprojektowany i złożony, czytelny, przemyślany merytorycznie … sam miodek… wydawniczy cr?me de la cr?me.

Pierwsze 19 numerów jak już wspominałem nazwane było „Polaroid Professional Photography” i wychodziło w kilku wersjach językowych (na pewno po angielsku, włosku a prawdopodobnie – ale tego pewny na 100% nie jestem, jeszcze po niemiecku, hiszpańsku i francusku). Od 20-go numeru czasopismo zmieniło nazwę na „Polaroid International Photography”. Ostatni numer magazynu – issue 28 wydany został w roku 2005 w postaci… zdigitalizowanej. Pamiętam jeszcze czasy starej strony internetowej Polaroid.com na której można było ten numer jeszcze kilka lat temu przeglądać. A oprócz tego dostępny był także jako interaktywna aplikacja na płycie CD. A potem się wszystko skończyło i dupa blada :/

Zobacz galerię Polaroid Professional Photography Magazine na mojej facebookowej galerii.

Podzielę się dzisiaj z Wami moją weekendową schizą ;) Otóż, doszedłem do wniosku, że czas najwyższy rozliczyć się z zaprzeszłością i często zmarnowanym fotograficznie czasem. I suma summarum pod nożyczki poszło prawie całe moje negatywowe archiwum ciułane mozolnie odkąd jako nastolatek wziąłem aparat do rąk. Wszystkie bezwartościowe, bezsensowne i nie potrzebne fotowylęgi zamieniłem w ścinki. Ocalało zaledwie kilkadziesiąt negatywów, które mają dla mnie wartość sentymentalną lub dokumentalną. Cóż…  żeby było otwarcie nowego etapu, musiało nastąpić zamknięcie starego… Po prostu czułem, że jest mi to rozliczenie potrzebne. Chciał bym, żeby wyszło mi to na zdrowie :)
Kolejnym krokiem będzie czystka w archiwach cyfrowych … niebawem.

Nowa odsłona serwisu www.mosionek.com

Nowa odsłona serwisu www.mosionek.com

Niezmiernie miło mi poinformować, że kilka dni temu odpaliłem wreszcie nową odsłonę mojego fotograficznego portfolio: www.mosionek.com. Jeśli ktoś miał by chęć zapoznać się z moimi pracami to serdecznie zapraszam. Równolegle z uruchomieniem strony, założyłem fanpage na facebooku i zachęcam osoby, które korzystają z tej aplikacji i chciały by być na bieżąco z nowymi projektami do polubienia: www.fb.com/tomasz.mosionek.photography.

Jan Saudek, Beauty to beast 1980, Polaroid T-665 / WestLicht Collection

Jan Saudek, Beauty to beast 1980, Polaroid T-665 / WestLicht Collection

Na początku tego miesiąca (kwiecień 2011) cały polaroidowy świat obiegła sensacyjna wiadomość: część słynnej Kolekcji Polaroida została uratowana od dalszej dewastacji, kradzieży i zdekompletowania na sztuki! 4400 zdjęć natychmiastowych z liczącej onegdaj 24 tysiące zdjęć kolekcji, należących do „międzynarodowej” części kolekcji i przechowywanych od 1990 roku w europejskim Swiss Musée de l?Elysée w Lausanne została zakupiona przez Petera Coeln założyciela i właściciela wiedeńskiego WestLicht Museum of Photography a jednocześnie jednego z inwestorów Impossible Project. Zakupiona kolekcja zawiera prace ok 800 artystów, w tym takich sław jak Ansel Adams, Andy Warhol, Robert Mapplethorpe, Helmut Newton, Jeanloup Sieff, William Wegman, Jan Saudek, David Levinthal i Sally Mann. Od początku czerwca kolekcje będzie można oglądać w Wiedniu (we wspomnianym WestLicht Museum of Photography).

Helmut Newton Polaroids cover not confirmed

Helmut Newton Polaroids cover not confirmed

Tak, tak … wydawnictwo Taschen oficjalnie zapowiedziało iż w czerwcu tego roku wyda nowy album Helmuta Newtona… i będzie to album zawierający fotografie wykonane techniką natychmiastową, najczęściej jako testy przed sesjami zdjęciowymi na przestrzeni wielu dziesiątków lat twórczości Helmuta Newtona. Dzięki Taschenowi oraz June Newton która osobiście wybrała zdjęcia do tego albumu z kolekcji jej nieżyjącego męża ponownie będziemy mogli wkroczyć w świat fotograficznej magii tego wielkiego fotografa, ponownie doświadczyć jego prowokującą i uwodzicielską wizję kobiety dzięki której stał się legendą. Jednocześnie będzie to też podróż w czasie i wspomnienie technologii, która niestety przegrała w starciu z zalewem cyfrowej fotografii, ale jak widać cały czas jest żywa w pamięci wszystkich osób, które miały okazję w swoim życiu zetknąć się z fotografią natychmiastową i oglądać gotowe zdjęcie po symbolicznych 60 sekundach od jego naświetlenia. Kto wie, być może dla niektórych z Was lektura tego albumu będzie początkiem nowej przygody ;)

Informacja o albumie na stronie Taschen

SnapMe no 5

Golden girl with one ring

Golden girl with one ring

Miło mi poinformować, że w nowym piątym już numerze internetowego magazynu o fotografii „Snap me”, który kilka dni temu ujrzał światło dzienne można znaleźć również mój polaroidowy transfer z piękną Olą pt. „Golden girl with one ring” ;)
Do obejrzenia całego magazynu zapraszam na internetową stronę projektu: www.snapme.pl

Dla zainteresowanych …
Tak – da się odzyskać negatywy z filmów natychmiastowych Fujifilm :) Pierwsze próby bazując na przepisie prosto z Ameryki z wykorzystaniem moich zużytych negatywów FP-100C45 przeprowadził Sebek. Efekt jest dość przyjemny :) Zresztą zobaczcie sami na filmie:

Red nights / Tomasz Mosionek / 2010

Red nights Tomasz Mosionek 2010

Kiedy wiele lat temu po raz pierwszy trafiłem w pewnym albumie fotograficznym na niezwykłe zdjęcia opisane jako „polaroid transfer” nie mogłem się nadziwić magii wyzierającej z każdego nawet najbardziej (wydawać by się mogło) banalnego ujęcia. Ze względu na malarskie efekty od razu skojarzyła mi się też szlachetna technika gumy arabskiej, która jest przecież bardzo wymagającym i dość długim procesem. A ponieważ w Polsce na przełomie lat 80/90 informacji na temat tej techniki nigdzie nie mogłem uświadczyć, filmy natychmiastowe były koszmarnie drogie (przynajmniej jak na kieszeń studenta) więc tajemnicze hasło „polaroid transfer” potraktowałem jako ciekawostkę. I musiało minąć wiele lat żebym mógł wrócić do tamtej magii, która tak mocno utkwiła mi w pamięci. Teraz mamy przecież terra ilości wiedzy na każdy temat w Internecie i kiedy kilka lat temu moje fotograficzne ścieżki zaprowadziły mnie w kierunku wielkiego formatu a przy okazji dotknąłem też fotografii natychmiastowej, nagle okazało się, że magiczne hasło „polaroid transfer” jest w zasięgu ręki. Wyciągnąłem rękę … i wciągnęło mnie! Read the rest of this entry »

Jakiś czas temu miałem okazję boleśnie przekonać się, że wszystkie aparaty Polaroida serii 100-400 w tym będący w moim posiadaniu Polaroid 180 mają jeden element, który niestety nie jest idioto-odporny i do tego jako jeden z niewielu elementów w tych aparatach jest NIEWYMIENNY. A wszystko zaczęło się tak …

Kilka dni po tym jak z USA przyleciał do mnie Polaroid 180 okazało się, że ma pewną dysfunkcję. Co jakiś czas zacinała się migawka. A właściwie to nawet nie migawka jako taka, tylko spust migawki. Postanowiłem rozwiązać ten problem domowym sposobem sądząc, że po prostu bolec wężyka spustowego za płytko naciska na specjalną płytkę wyzwalającą migawkę centralną. Razem z moimi 194cm wzrostu i wielkimi jak bochenki chleba dłońmi postanowiłem, że będę małym majsterkowiczem :) I na nieszczęście zacząłem dłubkować przy nowym aparacie. I stało się :) Uznałem, że czerwony przycisk spustu migawki umieszczony na korpusie aparatu musi się dać wyjąć … i w sumie to dał się wyjąć… szkoda tylko, że żeby dał się wyjąć to trzeba go urwać :/ Konsternacja… Mały i niewątpliwie brutalnie urwany czerwony spust migawki oznaczony złowieszczą cyfrą 2 i sprężynka zostały mi w jednej rąsi, a reszta aparatu w drugiej. Pomyślałem sobie wtedy, że trudno darmo – przecież ten spust musi być wymienny. Przecież to nie możliwe żeby nie był wymienny. A jednak … po nerwowej konsultacji mailowej z guru przeróbek Polaroidowych mr Dashiki (lepiej znanym jako Option8) okazało się, że ten spust NIE JEST WYMIENNY.  Możecie sobie wyobrazić jaki zły byłem na siebie :)

Polaroid 180 po transplantacji do body 250

Polaroid 180 po transplantacji do body Polaroid 250

Mr Dashiki podpowiedział mi, że najlepszym rozwiązaniem będzie przełożenie frontu z Polaroida 180 wraz z obiektywem (będącym sercem i duszą tego modelu) oraz z mieszkiem do innego korpusu Polaroida, a mianowicie do jednego z modeli: 250 lub 350 które są oparte na dokładnie TYM SAMYM korpusie co profesjonalna 180-tka. Mając na uwadze niepowodzenie ze spustem migawki uznałem, że to rozwiązanie jest ostatecznością i postanowiłem podjąć rozpaczliwą próbę sklejenia plastiku. Próba prawie się udała. Piszę prawie, bo przycisk przykleił się, ale po kilkudziesięciu użyciach znów się urwał. No to go ponownie przykleiłem. A on pochodził … i znów się urwał. I w ten sposób kilka ładnych razy na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy klej kropelka co to niby wszystko sklei był w użyciu. Aż do dzisiaj, kiedy to znów czerwony przycisk urwał mi się i podczas próby przyklejenia go klej super glue wyciekł mi niekontrolowanie i na amen zakleił spust migawki :) Nie było innego wyjścia, musiałem ratować mój aparat przeszczepem serducha do innego body.

I… tadaam :) miło mi poinformować, że trwająca prawie godzinę transplantacja serca z Polaroida 180 (obiektyw centralny i miech) zakończyła się pełnym sukcesem! Dr Baldi i jego wielgachne łapska dali radę :) Moja 180-tka od dzisiaj będzie cieszyć się nowym życiem w ciele bliźniaczej i równie atrakcyjnej 250-tki :) Z lewej strony zdjęcie pacjenta wykonane komórką tuż po operacji ;)

Reasumując … w wielkiej księdze doświadczeń i mądrości życiowych dodałem ze skruchą kolejny wpis: „Notatka nr 39589: Nie staram się wyrywać czerwonego przycisku na siłę z aparatu …

Znalazłem u Pana Jutuba kilka nowych fajnych filmów, które myślę, że mogą też i Was zainteresować :) Seria „What’s In The Bag w/ Jim McHugh” pokazuje co i jak używa wzmiankowany Jim. I zapewne domyślacie się, że skoro o tym piszę, to nie chodzi tutaj o sprzęt cyfrowy :) Jim używa na co dzień Grafleksów i filmów Polaroida a jego biuro to raj dla moich oczu.


Jim McHugh jest fotografem, znanym między innymi z olbrzymich wydruków wykonywanych z zeskanowanych Polaroidowych odbitek. W filmach, które dzisiaj Wam prezentuję fotograf pokazuje kawał swojego „polaroidowego” warsztatu. Zachęcam do obejrzenia. Read the rest of this entry »

« Older entries

Proudly using Dynamic Headers by Nicasio WordPress Design